Dlaczego to wszystko nie działa
Mówiąc w skrócie bo o decyzjach wobec biednych decydują bogaci.
Kto kreuje władzę w kraju – wiadomo, że nie biedni. Mit o okrągłym stole w Polsce padł już dawno temu – obecnie wiadomo, że biedni dogadali się z bogatymi, by na pewnych warunkach udawać władzę – a faktycznie nic się nie zmieniło od ponad 50 lat. Modne stało się jedynie rządzenie z drugiego rzędu siedzeń – władze fasadowe machają rękami ale sznurki ciągnie kto inny.
Niekończąca się niegospodarność.
Struktura kraju jest przerażająca
W Polsce około 37,5 mln mieszkańców dzieli się mniej więcej na 9,4 mln emerytów i rencistów, ok. 11 mln formalnie pracujących (etatów w gospodarce narodowej), a reszta to dzieci, młodzież i dorośli bierni zawodowo. Z grubsza wygląda to tak, że mniej niż połowa populacji realnie „zarabia”, a ok. 1/4 pobiera świadczenia emerytalno‑rentowe.
Liczba ludności i wiek
Ludność Polski na koniec 2024 r.: ok. 37,5 mln osób (spadek o ok. 147 tys. r/r).
Dzieci 0–14 lat: z relacji GUS wynika, że na 100 dzieci przypada 141 osób 65+, co przy 37,5 mln ludności daje dzieci ok. 6,9–7,0 mln i seniorów 65+ ok. 9,1–9,2 mln.
Osoby 60+ to już ok. 9,9 mln, ponad dwa razy więcej niż grupa 18–29 lat (4,5 mln).
Emeryci i renciści
Łącznie emeryci i renciści w 2024 r.: ok. 9,38 mln osób, co stanowi ok. 25% ludności kraju.
W tym emeryci: ok. 7,39 mln osób (ok. 19,7% ludności), renciści z tytułu niezdolności do pracy: ok. 0,71 mln (ok. 5,3% ludności).
Do tego dochodzą świadczeniobiorcy z KRUS – w samym KRUS w połowie 2025 r. było ok. 0,96 mln emerytów i rencistów, ale są oni wliczani do łącznej liczby ok. 9,4 mln.
Pracujący i sektor publiczny
Przeciętne zatrudnienie w gospodarce narodowej w 2023 r.: 11,0 mln etatów (to etaty, nie osoby, ale przybliżenie skali pracujących).
Około 20% zatrudnionych pracuje w sektorze publicznym (administracja, edukacja, zdrowie, służby itd.). To daje rząd wielkości ok. 2,2 mln etatów w sektorze publicznym i ok. 8,8–9 mln w sektorze prywatnym.
W ofertach pracy udział sektora publicznego to ok. 12% ogółu ofert, co potwierdza, że gros nowych miejsc i rotacji odbywa się w sektorze prywatnym.
Szacunkowy „bilans”
Przy populacji ok. 37,5 mln można orientacyjnie przyjąć:
ok. 6,9–7,0 mln dzieci 0–14 (niepracujący utrzymywani)
ok. 9,4 mln emerytów i rencistów (utrzymywani głównie z systemu publicznego)
ok. 11 mln etatów pracowniczych – część w sektorze prywatnym (podatki pośrednie/bezpośrednie, składki), część w publicznym (znaczna część kosztów wraca jako płace z budżetu).
reszta (ok. 10 mln) to:
młodzież w wieku 15–24 lat ucząca się lub pracująca na część etatu,
dorośli bierni zawodowo (studenci, bezrobotni, osoby na urlopach wychowawczych, osoby nieaktywne z innych przyczyn).
W konsekwencji jedna osoba pracująca „statystycznie” musi utrzymać siebie, swój udział w finansowaniu emerytów/rencistów oraz część kosztów dzieci i osób biernych zawodowo – przy 11 mln etatów i ok. 26–27 mln pozostałych daje to wyobrażenie o dużej dysproporcji między liczbą „zarabiających” a liczbą utrzymywanych
Polska nie jest państwem całkowicie niesprawnym, ale coraz wyraźniej widać, że „nie działa” tak, jak obywatele mieliby prawo oczekiwać. Nierówności między zwykłymi ludźmi a politykami i dużym biznesem, przeciążone sądy i szpitale oraz mało przejrzyste finanse publiczne składają się na obraz kraju, w którym wysiłek milionów ludzi rozprasza się w źle zaprojektowanym systemie.
Uprzywilejowani politycy i rozrośnięta administracja
Posłowie mają wysokie uposażenia (ponad 12–13 tys. zł brutto + ok. 4 tys. zł diety miesięcznie) i szereg dodatków, co daje im dochody wielokrotnie wyższe od mediany płac w gospodarce.
Realna kwota „wolna” jest dla nich wyższa niż dla zwykłych pracowników, bo znacząca część diety jest nieopodatkowana, podczas gdy przeciętny obywatel rozlicza się według jednej, sztywnej kwoty wolnej.
Jednocześnie struktura administracji publicznej jest silnie rozbudowana: w samej służbie cywilnej pracuje ponad 120 tys. osób, a w całej administracji rządowej i samorządowej ok. 400 tys.
Mimo rozmiarów aparatu urzędniczego państwo nie wykorzystuje w pełni cyfryzacji i automatyzacji, o czym przypomina OECD, wskazując Polskę poniżej średniej OECD pod względem dojrzałości cyfrowego rządu i jakości regulacji.
Duzi gracze a mali podatnicy
Nominalny CIT to 19%, ale raport Grant Thornton pokazuje, że średnia efektywna stawka dla największych grup kapitałowych z GPW sięgnęła 33% w 2024 r., przy ogromnych różnicach między branżami i firmami.
Najwięksi gracze korzystają z ulg inwestycyjnych, Polskiej Strefy Inwestycji i innych mechanizmów, które pozwalają im okresowo redukować podatek, podczas gdy mali i średni przedsiębiorcy płacą go „w gotówce” i nie mają dostępu do skomplikowanych struktur optymalizacyjnych.
Dodatkowo państwo hojnie wspiera inwestycje „o istotnym znaczeniu dla gospodarki”, co NIK krytykowała za słabą weryfikację efektów i nadmierne preferowanie dużych projektów kosztem lokalnych MŚP.
Z perspektywy zwykłego przedsiębiorcy wygląda to tak, że lokalna firma nie ma szans na takie ulgi jak korporacja, a jednocześnie to ona realnie finansuje system podatkami i składkami.
Chorujące państwo: sądy i ochrona zdrowia
Rzecznik Praw Obywatelskich od lat alarmuje o przewlekłości postępowań – sprawy cywilne i karne potrafią trwać po kilka lat, co czyni dochodzenie swoich praw kosztownym i często bezsensownym dla zwykłego obywatela.
Raporty KMPT RPO wskazują dodatkowo na nadużywanie aresztu tymczasowego i złe warunki w jednostkach penitencjarnych, co podważa zaufanie do państwa prawa.
W ochronie zdrowia NIK stwierdziła pogarszający się dostęp do diagnostyki i leczenia w latach 2021–2024 – rosną czasy oczekiwania, a w wielu powiatach istnieją „białe plamy” bez określonych świadczeń.
System opiera się na drogiej medycynie interwencyjnej, zaniedbuje profilaktykę i jest „nieprzyjazny dla pacjenta”, co NIK nazwała wprost jednym z kluczowych problemów wymagających długofalowej strategii, której nadal brakuje.
Nieprzejrzyste finanse i brak wizji
Analiza NIK wykonania budżetu za 2024 r. wykazała deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych sięgający 6,6% PKB, jeden z najwyższych w UE.
W próbkach kontroli stwierdzono ponad 13 mld zł nieprawidłowości: wydatki niecelowe, dotacje bez podstawy prawnej, błędne planowanie – to dowody na słabą kulturę zarządzania pieniędzmi publicznymi.
Dodatkowo NIK zwróciła uwagę, że wykorzystano zaledwie ok. 10% dostępnych środków z Krajowego Planu Odbudowy, choć termin realizacji projektów zbliża się szybko, co oznacza ryzyko utraty części funduszy.
Używanie różnych definicji długu (krajowej i unijnej), na które wskazuje NIK i media, „nie służy przejrzystości finansów publicznych” i utrudnia obywatelom realną ocenę kondycji państwa.
Nierówne państwo dla nierównych obywateli
Dane GUS i analizy prasowe pokazują rosnące rozwarstwienie płac: mediana wynagrodzeń jest o ok. 17–21% niższa od średniej, co oznacza, że stosunkowo wąska grupa najlepiej zarabiających „wyciąga” przeciętną w górę.
Nierówności te widać szczególnie między mikrofirmami (mediana ok. 4300 zł brutto) a dużymi firmami (ponad 7000 zł), a także między sektorem publicznym a prywatnym, gdzie państwowe etaty częściej oferują lepsze płace i większą stabilność.
Jednocześnie w systemie świadczeń i usług publicznych brak spójnej strategii: NIK i eksperci wskazują na fiasko programów mieszkaniowych, wykluczenie komunikacyjne milionów osób oraz słabą politykę wobec seniorów i osób ubogich.
OECD podkreśla, że choć Polska zbudowała rozbudowaną architekturę wielopoziomowego zarządzania (gminy, powiaty, województwa), to jakość regulacji, cyfryzacji i faktycznej partycypacji obywateli nadal pozostaje poniżej standardów wielu państw OECD.
W efekcie powstaje państwo, w którym ciężar utrzymania systemu spoczywa głównie na zwykłych pracownikach i MŚP, podczas gdy część klasy politycznej i dużego biznesu korzysta z przywilejów, ulg i słabej kontroli. Sądy i szpitale pracują na granicy wydolności, finanse publiczne są mało przejrzyste, a decyzje ustawodawcze rzadko tworzą spójną wizję nowoczesnego, sprawnego państwa opartego na technologiach i równości wobec prawa.